Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział III



Następnego dnia Ola z Natalią wybrały się na mecz Borussi Dortmund. Natalia ubrała się tak;

 A Ola tak;

 Koło nich siedziała jakaś „lafirynda” jak to uznała Natalia. Nie minęło 20 minut, już było 1:0 dla BvB, bramkę strzelił Mario, podwinął koszulkę a tam miał napisane „I love Ann” , szczerze mówiąc Ola nie wiedziała o co chodzi, podbiegł do ich sektorów i pokazał serduszko do tej dziewczyny, która siedziała obok nich… Mario nie przewidział, że Ola będzie to oglądać. Dziewczyny wyszły ze stadionu.
-Co za burak, jak ty mogłaś się w nim zakochać?- zapytała Natalia.
-Ja się w nim nie zakochałam!- wykrzyknęła wkurzona Ola.
-Tak?- zatrzymała się Natka- To niby czemu wyszłyśmy ze stadionu i jesteś wkurzona?
-Ygh…
-No właśnie! Co teraz zamierzasz?
-Idziemy do jakiegoś klubu? –zaproponowała Ola
-No chodź, tam jest jakiś.- powiedziała dziewczyna wskazując na dany obiekt.
Dziewczyny weszły do klubu, było tam strasznie dużo facetów. Usiadły przy barku i zamówiły po drinku, Natalia poprzestała na jednym i poszła potańczyć.. Jednak Ola nie dawała za wygraną i piła jeden za drugim. W końcu barman zapytał;
-Coś się z panią stało? Rzadko co kobiety tak piją.
-Co cię to obchodzi! Lej!
-Dobrze, dobrze.
W klubie emitowany był mecz… BVB wygrało 5:1, hattrick Mario, bramka Reusa i Hummelsa… Ola i tak nie zwracała na to uwagi. Wypiła jeszcze jeden kieliszek i opuściła głowę. Po chwili do klubu weszło grupa ludzi… Ci ludzie to piłkarze Borussi. – O niee.. gorzej być nie może- wymamrotała Ola sama do siebie.
Przyszli tu między innymi; Piszczek, Błaszczu, Reus, Santana, Langerak, Schmelzer, Hummels i Mario…
Większość z nich nie zważała na leżącą praktycznie Olę, ale jednak Piszczka coś podkusiło i podszedł do pijanej dziewczyny.
-Jesteś tu sama?- zapytał Łukasz..
-Tsaa, bo co?
-Nie nic… dużo wypiłaś?
-Słuchaj, co to przesłuchanie? Czy konfesjonał, bo nie rozumiem skąd takie pytania…
-Widać po tobie, że jesteś pijana, zaraz jeszcze jakiś koleś cię wykorzysta.
-Co ty się tak o mnie martwisz?
Piszczu zamilkł…
-Chodź idziemy stąd!- powiedział i wziął za rękę Olę.
-Zostaw mnie…- powiedziała lecz nie stawiała oporu.
Za nimi wybiegł Mario.
-Olka?! Co ty tu robisz?
-Co ty tu robisz skur…..?
-To wy się znacie?- spytał zdziwiony Łukasz. Jednak nie uzyskał odpowiedzi.
-Co?! O co Ci chodzi?!
-Byłam na meczu i z tego co jeszcze pamiętam, nie wspominałeś mi o żadnej Ann!
-To nie tak…
-Widziałam, wszystko widziałam.. Po to się tu wlokłam z Warszawy do Dortmundu by cię poznać, a ty mi tu ku… takie cyrki odstawiasz?!
-Nic nie rozumiesz…
-I nie chcę rozumieć! Nie chcę Cię znać! – Ola rozpłakała się i wtuliła się w Piszczka.
-Ahaa! To tak… teraz będziesz żalić się moim kolegom z klubu co? Jeszcze do Marco pobiegnij! Psychiczna jesteś po prostu.
-Zostaw ją w spokoju!
-Znalazł się obrońca…- powiedział Gotze i wchodząc powrotem do klubu machnął ręką.
-Odwiozę cię do domu, gdzie mieszkasz?
*Dziewczyna podaje mu kartkę z adresem*
-Dobra, już tam jedziemy.
Po kilkunastu minutach byli na miejscu. Łukasz jakoś wciągnął ją do mieszkania, ułożył na sofie, zrobił jej herbatę. Jednak nie zdążyła jej wypić bo zasnęła. Piszczek okrył ją kocem i wyszedł.
Natalia wróciła dopiero nad ranem, świetnie się bawiła w przeciwieństwie do Oli. Zdobyła nawet numer do Marco, najwyraźniej wpadła mu w oko. Nie zwróciła nawet uwagi na śpiącą Olę tylko od razu skierowała się w stronę swojego pokoju.
Ranek następnego dnia;
-Co ty wyprawiasz?!- zapytała Natalia widząc Olę, która pakuje walizkę.
-Nie widać?! Wyprowadzam się stąd, jak chcesz to zostań, czynsz masz opłacony na pół roku.
-Przez tego głupka? Daj spokój, poza tym najwyraźniej wpadłaś w oko Piszczkowi?
-Komu? Przecież ja nawet z nim nie rozmawiałam…
-To do kogo jest ten list na dole?
-Co? Jaki list? – zapytała zdziwiona
-No masz. – oznajmiła Natalia podając kopertę Oli
Treść jego brzmiała:
Nie wiem w ogóle dlaczego piszę ten list. Chciałbym Cię uprzedzić co do Mario, to nie zły flirciarz… namiesza Ci w głowie, później zdradzi.. Zresztą co ja Ci będę mówił, zadzwoń do jego byłych;
-7*******0
-6*******8
-5******3
Naprawdę uważaj na niego… P.S. Słodko spałaś, pozdrawiam Łukasz…
Ola stwierdziła, że nie ma nic do stracenia więc obdzwoniła byłe Mario.. i rzeczywiście skrzywdził je…
-Co ja mam teraz robić?- powiedziała rozpłakana Ola siadając na kanapę.
-Na pewno nie możesz się teraz poddać..
-O nie… tylko nie on..- wymamrotała Ola, po tym jak zobaczyła, że na wyświetlaczu pojawił się napis „Kosa”.
Odrzuciła. Po kilku minutach znowu zadzwonił.
-Ja nie mam już siły!- wykrzyczała i rzuciła telefonem o ścianę.
-Chodź na dół. Zrobię gorącej czekolady, mam Fifę w torbie.. Rozluźnisz się.- jak Natalia powiedziała tak zrobiły. Atmosfera się rozluźniła, na twarzy Oli znowu zagościł uśmiech. Po skończonej grze Natalia oznajmiła, że była umówiona z Marco, więc ubrała się w to; i poszła. Ola postanowiła ogarnąć się i posprzątać w salonie, założyła słuchawki i tanecznym krokiem wzięła odkurzacz. Ktoś dzwonił do drzwi jednak Ola nic nie słyszała, dopiero jak drzwi się otworzyły dziewczyna tam spojrzała… Zdjęła słuchawki i ujrzała tam tą dziewczynę z meczu, niejaką Ann. Spojrzała się na Olę i z torebki wyciągnęła nóż...
------------------------------------------------
Z góry przepraszam za przekleństwa które się pojawiły. 4 komentarze = następny rozdział. Bardzo dziękuję wam za komentarze są one bardzo podbudowujące . :) Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzę.

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział II



Rano jako pierwsza obudziła się Monika, zeszła ona na dół i zrobiła śniadanie, to była rutyna, bo Olka jak zwykle mogła spać i spać.
-Wstawaj, zaraz będziemy zamawiać bilety!- wrzasnęła Monia odsłaniając rolety.
-Daj mi jeszcze moment…-wymamrotała.
-Nie, tak jest zawsze, a co do czego wstajesz 2 godziny później…
-Ygh… no dobra.
Ola ubrała się i zeszła na dół. Razem z Moniką zjadły śniadanie i usiadły przy laptopie. Nagle do domu wparował Maciek;
-No siema dziewczyny, co tam robicie?
-Nie nic ważnego. Masz teraz wolny czas?- zapytała Ola.
-No tak.
-Dobra, to w takim razie lecisz z nami do Dortmundu!
-Co wy kombinujecie?
-Nic, nic…- powiedziały dziewczyny po czym spojrzały się na siebie.
-Boże, Maciek jedziesz czy nie?!- zapytała już zirytowana Monia
-No tak, jadę.. tylko powiem rodzicom. Kiedy dokładnie?
-Lot mamy za dwa dni. Natalia też z nami leci.- oznajmiła Ola
-O niee…
-Wiedziałam że się ucieszysz! A teraz idź już, bo my zaraz wybieramy się na zakupy.- powiedziała Ola przytulając się do Maćka.
Ola i Monika postanowiły zadzwonić po Natalię by ona poszła razem z nimi, niestety nie można było się do niej dodzwonić. Dziewczyny poszły na zakupy, kupiły ubrania;
To zakupy Oli;

A to Moniki;

Przyszły do domu, odgrzały obiad, po czym zadzwonił do nich numer prywatny. Monika odebrała, wzięła na głośnik;
-Dzień dobry, z tej strony położna w szpitalu w Warszawie. Chodzi o pana Maćka, jest on w stanie krytycznym, potrącił go samochód, a sprawca uciekł z miejsca wypadku. Proszę panią o natychmiastowe przyjechanie do szpitala, ponieważ rodzice pana Maćka nie odbierają telefonów.
-Dobrze, już jedziemy.- powiedziała Monika i w pośpiechu wzięła kluczyki do samochodu.
Po 15 minutach były na miejscu;
Wyjaśniły recepcjonistce kogo szukają. Weszły do Sali, tam ujrzały Maćka, miał on obrażenia na głowie, nogę i rękę w gipsie…To była jakaś masakra!
-Jezuu…jak się czujesz?- zapytała Ola.
-Bywało lepiej…- wymamrotał
-Boże, co my teraz zrobimy? Za 2 dni lot…- zapytała zakłopotana Olka
-Leć z Natalią, ja zostanę z Maćkiem…
-Nie, bez was ani rusz!
-Ola, naprawdę… tak ci zależało, leć razem z Natalią, zdzwonimy się.- poparł Monikę Maciej.
-Skoro tak…
-Leć, nie pożałujesz. My tu się z Maćkiem jakoś zabawimy…
-No dobra, ale zadzwonicie jakby coś?
-Idź… - powiedział Maciek
-Dobra, to pa.- powiedziała Aleksandra wychodząc z Sali.
2 dni później dzień wyjazdu; Ola i Natalia są już spakowane, teraz tylko zamówią taksówkę na lotnisko i już praktycznie będą w Dortmundzie. Lot trwał dość krótko wyszłyśmy z samolotu, zabraliśmy bagaże. Ola wzięła mapę do ręki, tam miała zaznaczony dom w którym miały mieszkać i dom Mario.
Dziewczyny błąkały się po Dortmundzie przez jakąś godzinę. Wreszcie Ola zaczepiła jakiegoś przechodnia i zapytała o drogę na Sigal Iduna Park, ten miły człek wskazał nam dokładną drogę, po jakiś 30 minutach byłyśmy na stadionie. Nic to nie dało bo szukałam domu Mario…
-Wreszcie!- powiedziała uradowana, a zarazem zmęczona Ola.
Dziewczyny zapukały do drzwi, Ola do Natalii;
-A może to niewłaściwy pomysł…
-Tak, pewnie w tym momencie się wycofasz.. Zapukaj jeszcze raz.
Po kilku minutach otworzył im Felix- brat Mario..
-Uuuu.. laseczki…Mariooo, chodź tuuu!!!
-Boże, znowu kibel się zapchał, mówiłem ci żebyś zadzwoni…- Mario zaniemówił, nie wiadomo właściwie dlaczego.
-Pamiętasz mnie? Jestem Ola, to ze mną rozmawiałeś na chacie.
-Tak, pamiętam cię i to bardzo dobrze… nie wiedziałem, że przyjedziesz. Mogłaś mnie uprzedzić, zrobił bym coś do jedzenia, ubrałbym się odpowiednio.
-Noo, tak jakoś wyszło.
-To twój ochroniarz?- zapytał Felix wskazując na Natalię.
-Haha, niee. To moja przyjaciółka, towarzyszy mi.
-Wejdziecie?
-Tak.
Dziewczyny weszły do środka. Dom Mario był prze piękny, te wnętrza, wszystko odpowiednio dobrane, ta kolorystyka!
-Mario, wiesz gdzie tu może są jakieś sklepy?- zapytała Natalia.
-Wszędzie, gdzie tylko nie spojrzysz…
-Chodź, zaprowadzę Cię.- powiedział Felix i skierował się w stronę drzwi.
-Ej, jakby coś to dzwoń!- powiedziała Ola machając.
-Masz ochotę na spacer?- zaproponował Mario.
-Z chęcią.
Wyszli z domu i skierowali się w stronę parku. Były tam ławki, więc przysiedli na jednej. Pogoda była piękna, świeciło słońce… no aż się chciało żyć.
-Dlaczego tak właściwie założyłeś tam profil?- zapytała Ola.
-Wiesz… no to nie jest prosta sprawa.. Jestem samotny, mieszkam sam, więc postanowiłem znaleźć sobie kogoś, a że takich dziewczyn, które lecą na pieniądze i sławę jest bardzoo dużo to nie wstawiłem zdjęcia, ani takiego loginu, który wskazywałby na to, że to właśnie ja. No i wypisałem moje cechy charakteru i odezwałaś się Ty.
-Nawet się nie spodziewałam, że to może być jakaś sławna osoba, bo kto zawraca sobie głowę takimi rzeczami…
-No ja…
-Będziemy tu tak siedzieć?- dodał po chwili.
-Mi jest tak dobrze.- powiedziała Ola, po czym zamknęła oczy i odchyliła głowę w stronę słońca. Nagle poczuła jak ktoś ją delikatnie dotyka, to był Mario miał zamiar ją przytulić;
-Yyy.. co zamierzasz?- zapytała Ola.
-Przytulić Cię?
-To na co czekasz?- powiedziała Ola.
Mario objął ją czule. –Ahh..- oboje westchnęli.
W tym samym czasie w centrum;
-Chodźmy jeszcze do tego sklepu!- powiedziała Natalia.
-Ale to już będzie chyba z 50!!!- powiedział zirytowany Felix.
-Ty tam sobie idź, a ja poczekam w kawiarence na dole.- dodał.
Natalia poszukała sobie jakąś sukienkę wreszcie zdecydowała się. Wyglądała ona tak;

Zjechała na dół windą, tam zauważyła Felixa z Reusem. Siedzieli sobie i rozmawiali. Dziewczyna korzystając z okazji by poznać piłkarza podeszła. Usiadła koło Marco i nie chcący przewróciła jego kawę, ona wylała się na jego spodnie;
-O boże… przepraszam, naprawdę przepraszam, ja nie chciałam!- powiedziała zakłopotana Natalia trąc rękawem plamę z kawy.
-Wiesz…teraz jest jeszcze gorzej- powiedział rozbawione Reus.
-Z czego się śmiejesz? Ja tu o mało zawału nie dostałam, że policje wezwiesz czy coś, a ty się ze mnie jeszcze naśmiewasz? Wiesz co.. nie ładnie, nie ładnie…
-Yyy.. to, że przepraszam?
-Nic się nie stało.
-Uważaj na nią, ona jest ochroniarzem…- powiedział szeptem Felix do Marco.
-Ejj, słyszałam.. nie jestem żadnym ochroniarzem!
-To w takim razie kim jesteś z zawodu?- zapytał Reus.
-Fotografem…
_____________________________________________
Z góry dziękuję za komentarze, są one bardzo motywujące. 
Mam nadzieję, że wam się spodoba, w komentarzach zostawcie linki do swoich blogów, chętnie poczytam i skomentuję ;) Aaa... Wesołych Świąt wszystkim ! ; ]]

piątek, 29 marca 2013

Rozdział I



Dziś Legia rozgrywała swój ważny meczy, jak zwykle Olka z Moniką na nim były, bo jakże inaczej. Siadły na swoje miejsca, obok nich siedziała urocza dziewczyna;
-No cześć!- powiedziała Ola.
-Emm…cześć?
-Co ty taka nieśmiała? Ola jestem, a ty jak się nazywasz?
-Mam na imię Natalia.
-Uuu…Natalia.
-Olka skończ!- powiedziała Monika szturchając dziewczynę w rękę.
-Daj spokój, ta dziewczyna wygląda na miłą.- wyszeptała, po czym uśmiechnęła się.
Mecz się zaczął, ku zdziwieniu dziewczyn pierwsza połowa skończyła się remisem bezbramkowym.
-Co sądzisz o Koseckim?- zapytała Monia.
-Nic nie sądzę, na ogół miły i ma charakterystyczny wygląd, nic poza tym. Ja wolę zagranicznych piłkarzy.
-Zagranicznych czyli?
-Na przykład Reus.
-To już piłkarz z wyższej półki. Z tego wynika, że jesteś fanką BvB. Prawda?
-Tak, zdecydowanie tak!
-Dobra, cicho już. Druga połowa się zaczyna!- powiedziała Ola sięgając po aparat. Miała ona na celu porobić trochę zdjęć piłkarzom, lecz nie udało jej się to, bo non stop biegali.
Mecz skończył się wynikiem 1-0 dla Legii po golu Teodorczyka. Ola jako pierwsza wyszła ze stadionu, jednak Monika poczekała chwilkę na Natalia, bo ta miała jej podać numer telefonu.
-Idziemy już?- zapytała zniecierpliwiona Ola.
-Nie czekamy na Kubę?
-On mówił, że ma zostać jeszcze do wieczora, bo trener ma przedstawić nową taktykę.
-Dobra, Maciek wysłał sms-a, że jest w Centrum. Idziemy do niego?- spytała Monia
-Wiesz co, Ty idź, a ja idę do domu. Mam poważną sprawę do załatwienia. Weź może ze sobą tą Natalię.
-Ty ją weź!
-No do…- Ola nie dokończyła, bo Monika zniknęła już w tłumie ludzi.
Dziewczyna oddaliła się jeszcze bardziej przed obiekt, by zobaczyć, gdzie ta Natalia jest. Po 15 minutach wpatrywania się znalazła ją. Była ona przy Teo, brała od niego autograf.
-Ejj. Masz co robić?
-Kiedy? –zapytała Natka
-Teraz.
-Yyy, no nie.
-To chodź ze mną!
Ola złapała za rękę nieznajomą i ruszyły do domu. Olka mieszkała razem z Moniką. Ten dom urządziły razem.
-Co my właściwie będziemy robić?- zapytała zdyszana Natalia.
-Od jakiegoś czasu piszę z takim chłopakiem na między-narodowym chacie. Chce on porozmawiać na video i potrzebuję twojej rady, bo nie wiem jak mam się ubrać, co gorsza.. nie wiem kim on jest, nie wiem jak się nazywa, gdzie mieszka, jak wygląda. Monia nic o tym nie wie więc ani słowa jej, bo ona zaraz zacznie gadać o niejakich „pedofilach”.
-Nie boisz się?
-Czego mam się bać? Skoro on mnie też praktycznie nie zna.
-Jak wolisz…
Ola i Natalia świetnie się bawiły przy dobieraniu ubrań. Aleksandra oddała kilka rzeczy Natalii, ponieważ nie pochodziła ona z bogatej rodziny, Ola jak najbardziej ją rozumiała.
Wybiła 20. Ola wstawiła się na skype punktualnie, po chwili zadzwonił do niej pewien człek o nazwie „Troubles” co znaczy „kłopot”. Odebrała.
Na ekranie pojawiła się dość specyficzna twarz. Po pierwszym spojrzeniu Ola wiedziała, że to Mario Gotze. Nie wiedziała do powiedzieć.
-Cześć…- zaczął nie śmiele Mario.
-Cz…cz…cześć…
-Przestraszyłem Cię?
-Nie, skądże. Po prostu nie sądziłam, że to możesz być ty, nawet tak nie przypuszczałam.
-No to jestem ja… nie wstawiłem zdjęcia, ponieważ chciałem zobaczyć, którą dziewczynę zainteresuje mój charakter.
-Sprytny jesteś.
-No, może odrobinkę, jak się nazywasz?
-Jestem Ola, miło mi-powiedziała i wyszczerzyła się dziewczyna.
Rozmowa stawała się coraz luźniejsza, rozmawiali już praktycznie o wszystkim, nagle usłyszałam krzyk Natalii z salonu;
-HAHAHA, Olka patrz, ten koleś wkłada sobie całego ananasa do ust!!!
-YGH…- wyszeptała Ola łapiąc się za głowę.
Po chwili do mieszkania weszła Monika z Maćkiem.
-Wiesz, ja muszę kończyć, będę jakoś jutro. Do zobaczenia.
-Na razie.- powiedział Mario rozłączając się.
-Kto to był?- zapytała Monika.
-Co to jest?- zapytał Maciek, patrząc na zwijającą się ze śmiechu Natalię.
-Matko, Monika później Ci wyjaśnię. Maciek, to jest nasza nowa kumpela- Natalia, Natalia to jest Maciek.- powiedziała Ola idąc do salonu.
-Boję się jej…- powiedział Maciek.
-Czemu?
-Bo jesteś dziwna, dziwniejsza ode mnie, a to już przesada..
-Hmm?- zapytała sama siebie Natalia wstając.
-Ej, dobra ja się zwijam, bo jutro jakiś tam test ma być, muszę się pouczyć.
-Ty i tak się przecież nie uczysz.
-Yyy, no wiem.
-Dobra narka.- powiedział Maciek całując Olę i Monikę w policzek, Natalii podał rękę.
-Wiecie co, ja też już pójdę, pewnie rodzice się o mnie martwią…To do jutra!
Powiedziała i wyszła z domu.
-Dobra, Olka nawijaj kto to był.
-Jezuu, muszę?
-Tak, jesteś do tego zmuszona.
-Ygh… wiesz, że nigdy nie miałam chłopaka?
-No tak, i co w związku z tym?
-Weszłam na chat, zalogowałam się i tam poznałam takiego chłopaka.
-Mhm, jeszcze się z nim umów, później zobaczysz, że to jakiś pedofil.
-Dlatego nie chciałam ci o nim mówić…
-Dobra no, dokończ…
-No i on mnie po prosił o rozmowę video, zgodziłam się … i ten chłopak to Mario Go..
-Gotze?!
-Tak…
-Czemu się nie cieszysz?
-Cieszę się, tylko jak mam się z nim spotkać?
-Jutro wstaniemy, to pomyślimy nad biletami do Dortmundu, ojj.. tak przydałyby mi się wakacje
-Ale bierzemy Maćka i Natalię?- zapytała Ola.
-Jak chcesz.
Dziewczyny plotkowały jeszcze do 2 w nocy, po czym zasnęły…
_____________________________________
_____________________________________
Wiem, rozdział nie jest zbyt ciekawy, ale oczekuję niecierpliwie na komentarze. W opowiadaniu pojawiła się niejaka Natalia, oto ona:





           BOHATEROWIE
Aleksandra Kosecka- 18-letnia dziewczyna, jest dość wybuchowa i energiczna. Gdy jest zdenerwowana potrafi zrobić dosłownie wszystko. Ma za sobą ciężkie dzieciństwo. W wieku 5 lat została ona oddana do domu dziecka, ponieważ jej rodzice byli pijakami, na jej szczęście już po roku znaleziono rodzinę zastępczą. Nigdy nie była w poważnym związku, więc weszła na między narodowy czat gdzie poznała tajemniczego chłopaka.
Oto ona;
 

Maciek Kalka- 19-letni chłopak, zawsze wesoły, spokojny. Jest przyjacielem Oli, kocha ją jak nikogo innego oczywiście, jako przyjaciółkę, bo tak naprawdę potajemnie kocha się w Monice.
Oto on;
 
Monika Stolec- 20-letnia dziewczyna, jest to przyjaciółka Maćka i Oli, to ona zawsze pomaga im w trudnych sprawach. Jest rozważna i samodzielna, nigdy nie podejmuje pochopnych decyzji. Zawsze je analizuje w przeciwieństwie do reszty towarzystwa.
Oto ona;
 

Kuba Kosecki- przyrodni brat Oli, na początku był on przeciwny zaadoptowaniu jej, najzwyczajniej był o nią zazdrosny. Zawsze zgrywa ważniaka, ale jak przyjdzie, co, do czego, to nie potrafi sobie poradzić. Jest bardzo wrażliwy, poza tym gra w Legii Warszawa, jest ulubieńcem kibiców.
Oto on;
 
Mario Gotze- jest to piłkarz Borussi Dortmund, jak chyba każdy wie. Ma nie powodzenie w miłości, więc wszedł na czat, zalogował się nie jako „Mario Gotze” tylko zwykły chłopak, opisał się, nie dodał zdjęcia, po kilku dniach zobaczył wiadomość, ta wiadomość była od Oli. 
Oto on;
 

Marco Reus- przyjaciel Mario. Lubi poimprezować, czasami nawet dochodzi do tego, że trzeba go odwozić do domu. Tak, czy tak jest on fantastycznym piłkarzem BvB.
Oto on;
 

Sebastian Boenisch- reprezentacyjny kumpel Kuby. Jest bardzo wyrozumiały i spokojny, chociaż na boisku wyładowuje swoją energię. Gdy pierwszy raz doszło do spotkania z Moniką, od razu się zakochał.
Oto on;